Alfabet Wawel Cup 2020

A jak Alfabet – który powstaje prawie miesiąc po zakończeniu zawodów. W tym roku wyjątkowo skrócony, bez wszystkich liter. Jednak zgodnie z (już czteroletnią tradycją) jest to miejsce, w którym chciałbym podsumować zawody z własnej perspektywy. (a czas który upływa, pozwala nabrać do pewnych rzeczy dystansu) Zatem drodzy czytelnicy, skoro już tu dotarliście… przeżyjmy to jeszcze raz!

B jak Backstage, na którym tym razem publikowaliśmy głównie jurajskie atrakcje, które będą czekać na zawodników w trakcie zawodów. Tegoroczna promocja wydarzenia z wiadomych względów była ograniczona do minimum. To minimum znajdziecie właśnie na Backstage’u!

Backstage 2020 – tutaj

C jak Centrum Online. Ilość „świadczeń” proponowanych na zawodach przez organizatora w wielu kwestiach musiała być sprowadzona do minimum. Stąd skupiliśmy się na części technicznej i zaproponowaliśmy aktywnie działające Centrum Online. Kwestia jeszcze do dopracowania, ale na pewno jest to „coś” co udało się poprawić względem lat poprzednich. Dobra robota Panie Marcinie!

D jak Dyzio Włodzimierz – autor całości części technicznej tegorocznych zawodów. Tym razem od A do Z i chyba można powiedzieć, że cała ta część poszła zgodnie z planem! (Od A do Z)

G jak Gwóźdź Ewa – tegoroczna zwyciężczyni Elity wygraną praktycznie zapewniła sobie już na drugim etapie. A jak to zrobiła? Zobaczcie sami:

II etap – tutaj

H jak Harper, czyli nasz niezawodny rycerz w przyłbicy. Oprócz pomiaru czasu na zawodach, w zespole organizatorów zapewnia niezapomnianą atmosferę!

J jak Jura, czyli nasz wawelcupowy magnes. Decyzja o miejscu organizacji trzydniowych zawodów nie mogła być inna. Pomijając aspekt sportowy, wypoczynek na Jurze w wakacje ma swoją magię. Aż by się chciało wziąć udział w takich jurajskich zawodach!

K jak Kijak, czyli nasz nowy fotograf. Fajną robotę zrobił – mam nadzieję nie po raz ostatni!

L jak Lech Free, czyli sponsor Last Minute. W tym roku podobnie jak w ubiegłym Leszka wystarczyło ; )

M jak Morsko, którego zabrakło w 2018 roku i myślę że też dzięki temu, teren mógł stanowić jeszcze większą atrakcję w roku bieżącym. Piękny, czysty las z dużą ilością skał – jurajska bajka!

N jak Niegowa – teren pierwszego etapu to propozycja która miała się pojawić na odwołanym Minilongu. To również las, który z uwagi na umiejscowienie centrum zawodów w 2018 roku, w mojej opinii nie był wtedy „w pełni” wykorzystany. Co się odwlecze to nie uciecze, tegoroczne trasy zrobiły swoje!

N jak Nieprzerwanie przez 39 lat. Pozwolę sobie zacytować to co napisałem na głównej stronie:

„Ten rok, jak wszyscy doskonale wiecie, był/jest szczególny. Kryzys nie ominął również świata sportu.

Mimo występujących przeciwności, udało nam się jednak spełnić jeden z celów, jaki przyświecał decyzji (podjętej pod koniec maja) o organizacji okrojonego wydarzenia. Zawody się odbyły, dlatego dalej z dumą możemy powiedzieć, że Wawel Cup rozgrywany jest NIEPRZERWANIE przez 39 lat!

Za rok jubileusz, mamy nadzieję do zobaczenia już w innych okolicznościach!”

O jak Olejnik Michał, przybył, zobaczył i zwyciężył, z prawie 20 minutową przewagą. Pozamiatane!

I etap – tutaj

P jak Pandemia, która dała nam wszystkim mocno się we znaki. Nie da się ukryć, że biorąc pod uwagę wiosenną (jak i obecną) sytuację, Wawel Cup odbył się w najlepszym możliwym terminie – tu mieliśmy trochę szczęścia w nieszczęściu. Pozostaje mieć nadzieję, że sezon 2021 będzie lepszy od 2020!

P jak Polski Związek, czyli można powiedzieć jedyny partner tegorocznego wydarzenia. PZOS był z nami już czwarty rok z rzędu, mam nadzieję że kolejne lata będą równie owocne!

P jak Puma, a teraz pogdybajmy…

  1. Koronawirus nie dociera do Europy.
  2. Zawody odbywają się zgodnie z planem na Pustyni oraz w Żelazku i…
  3. Drugiego dnia nie możemy wejść do lasu, gdyż jakiś koleś biega po nim z pumą. Ech…
*fot. wiadomosci.radiozet.pl

Dobrze, że byliśmy wtedy w Morsku!

S jak Satysfakcja, która po kilku dniach od zawodów się pojawiła. Można powiedzieć, że udało się zrobić nawet więcej niż w maju nam się marzyło. A pułap 750 osób na trzydniówce bez praktycznie żadnej promocji, jeszcze 5 lat temu byłby naprawdę ambitnym wyzwaniem!

S jak Start i S jak Stawiacze punktów, czyli dwa podzespoły wchodzące w skład tegorocznego zespołu organizatorów. Ekipa spisała się dzielnie (zwłaszcza na drugim etapie), dobrze mieć ze sobą zaufanych ludzi!

W tym roku zespół organizatorów był wyjątkowo okrojony. Choć ma to swoje niewątpliwe plusy, mam nadzieję że w przyszłym roku powrócimy do większej skali!

T jak Trail Orienteering Online – nie będę ukrywał, nie znam się na tym za bardzo ; ) Jedno jest pewne to właśnie dzięki Trailowi Wawel Cup był w tym roku prawdziwie międzynarodową imprezą!

wyniki – tutaj

U jak Uribe Juan Manuel, który drugi rok z rzędu zrobił na Wawelu naprawdę dobrą robotą ; ) Jeśli mam być szczery to chyba jeszcze bardziej lubię fotki Juana z Wawel Cupu niż te GPK. No cóż, myślę że ujęcia sympatycznego Meksykanina to nowa wawelucpowa tradycja. Good job! (as always)

zdjęcia – tutaj

W jak Woda, której ilość przeszacowaliśmy podczas upalnego pierwszego dnia. Do annałów historii przejdzie „upychanie” wody odjeżdżającym z centrum zawodów zawodnikom.

Y jak Youtube, którego postanowiłem „odgrzebać z przestworzy”. Subskrybujcie kanał, gdyż mam nadzieję w najbliższym roku dużo będzie się na nim działo!

Kanał Youtube – tutaj

Z jak Zobaczymy się w przyszłym roku w Ż jak Żelazku! Całą koncepcję mamy wymyśloną, mapa Rodaków przygotowana na nowo, pozostałe mapy już tylko do „dopicowania”. To co? – powtarzamy frekwencję wśród Polaków, dokładamy 400 osób z zagranicy i mamy rekord, kto jest za?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *